Skip to main content
    Biskupia Kopa z Jarnołtówka – ciekawa pętla na szczyt Korony Gór Polski

    Biskupia Kopa z Jarnołtówka – ciekawa pętla na szczyt Korony Gór Polski

    2026
    Polska · Zagranica
    Góry Opawskie

    Jeśli kompletujecie Koronę Gór Polski, prędzej czy później traficie również w Góry Opawskie. I choć Biskupia Kopa nie należy do najwyższych szczytów na tej liście, zdecydowanie nie oznacza to, że musi być tylko szybkim punktem do odhaczenia. My zamiast najkrótszego wejścia wybraliśmy 11-kilometrową pętlę z Jarnołtówka i wyszła z tego naprawdę fajna trasa z kilkoma niespodziankami po drodze.

    Trudność

    Średnia

    Czas przejścia

    4 h

    Dystans

    11 km

    Biskupia Kopa, po czesku Biskupská kupa, ma 890 m n.p.m. i należy do Korony Gór Polski. Jest najwyższym szczytem Gór Opawskich po polskiej stronie i jednocześnie najwyższym szczytem województwa opolskiego. Mała ciekawostka – jeśli spojrzymy na całe pasmo również po czeskiej stronie, to wyżej wznosi się Příčný vrch, czyli Góra Poprzeczna - 975 m n.p.m.

    Ale dobra, geografię mamy odhaczoną. Idziemy.

    Skąd zacząć? Jarnołtówek, Kijowa Droga i trochę mocniejsze „dzień dobry”

    Naszą trasę zaczynamy w Jarnołtówku. Z parkingiem w miejscu startu jest trochę średnio, bo nie ma tam za bardzo klasycznego parkingu, więc my stanęliśmy po prostu przy drodze na trawie. I szczerze? Bardzo spoko opcja. Auto było bezpieczne, nikomu nie przeszkadzało i nie trzeba było płacić. Oczywiście przed zostawieniem samochodu zerknijcie na aktualne oznakowanie, żeby nie okazało się, że od naszej wizyty coś się zmieniło.

    Kijowa Droga – Główny Szlak Sudecki

    Początek trasy prowadzi przez przyjemny las i jest fragmentem Głównego Szlaku Sudeckiego. Człowiek idzie sobie spokojnie, świeże powietrze, drzewka, wszystko pięknie… i dosyć szybko przypomina sobie, że jednak przyjechał w góry. Zaczyna się podejście. Powiedzmy, że „lekkie” byłoby tutaj określeniem dość optymistycznym, bo na krótkim fragmencie nachylenie dobija do około 39%. Ten odcinek nosi bardzo wdzięczną nazwę Kijowa Droga. Można się trochę zmęczyć, ale mamy dobrą wiadomość – to najbardziej stromy fragment, jaki czeka Was na całej trasie. Później jest już zdecydowanie łagodniej.

    Dobra, to idźmy sobie tą Kijową Drogą. Przewyższenie jest, bo jesteśmy w górach, wszystko się zgadza. Pierwszym ważniejszym punktem na trasie jest Grzebień – 768 m n.p.m. Widoki jako takie, fota zrobiona, odhaczone i idziemy dalej.

    Grzebień – 768 m n.p.m.

    Jeszcze trochę lasu, kilka lżejszych podejść i w pewnym momencie zza drzew zaczyna wyłaniać się charakterystyczna biało-czerwona wieża. Jesteśmy blisko Biskupiej Kopy.

    Biskupia Kopa – 890 m n.p.m. i czeska wieża widokowa

    Sam szczyt leży dokładnie przy polsko-czeskiej granicy, a stojąca na nim 18-metrowa wieża widokowa należy już do naszych południowych sąsiadów. Powstała w 1898 roku i jest zdecydowanie najbardziej charakterystycznym punktem Biskupiej Kopy.

    Wieża widokowa na Biskupiej Kopie
    Godziny otwarcia i cennik wieży na Biskupiej Kopie

    Na górze znajduje się też mała budka z pamiątkami u pana Czecha. Możecie kupić magnes – wiadomo, bez magnesu wyjazd się nie liczy. Opcja numer dwa, przybić sobie darmową pieczątkę do książeczki. Jeśli zbieracie Koronę Gór Polski, zdecydowanie warto mieć ją ze sobą.

    Można też wejść na wieżę widokową. Podczas naszej wizyty była otwarta od 10:00 do 15:00, a wejście kosztowało 50 koron czeskich, czyli mniej więcej dyszkę. Godziny otwarcia zmieniają się w zależności od sezonu, więc przed wyjazdem warto sprawdzić je jeszcze na bieżąco.

    My na górze zrobiliśmy sobie klasyczną przerwę – zjedliśmy chipsy, chwilkę pochillowaliśmy, nacieszyliśmy się tym, że aktualnie nigdzie nie trzeba iść pod górkę i rura na dół.

    Tylko oczywiście nie najkrótszą drogą.

    Schronisko Pod Biskupią Kopą – pamiętajcie o dress codzie

    W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Górski Dom Turysty Pod Biskupią Kopą, który znajduje się na wysokości około 850 m n.p.m.

    Już same znaki prowadzące do schroniska były naprawdę zachęcające. Nasz faworyt? „Piwo 10 sekund →” No i jak tutaj nie wejść?

    Piwo 10 sekund – drogowskaz przy schronisku

    Schronisko ma też jedną z lepszych górskich tradycji, o jakich słyszeliśmy. Jeśli pojawicie się w środku w krawacie, możecie wyjść już bez niego. Obsługa obcina krawaty specjalnymi nożycami, a później wiesza je w Sali Kominkowej „ku przestrodze” dla kolejnych zbyt eleganckich turystów. I nie jest to żadna internetowa legenda – taka tradycja rzeczywiście istnieje, a schronisko samo o niej pisze. Bez kitu, te krawaty naprawdę tam wiszą.

    Górski Dom Turysty Pod Biskupią Kopą
    Krawaty w Górskim Domu Turysty Pod Biskupią Kopą

    Po wyjściu ze schroniska czeka nas już całkiem przyjemny spacerek przez las. Nogi trochę odpoczywają, idziemy sobie spokojnie w dół i można by pomyśleć, że najciekawsze mamy już za sobą. No nie. Bo prawdziwa przygoda na tej trasie czeka praktycznie na sam koniec.

    Gwarkowa Perć – via ferrata w Górach Opawskich? Bez kitu

    Gwarkowa Perć to pozostałość po dawnym kamieniołomie łupków, ale dzisiaj najbardziej znana jest z jednej rzeczy, czyli 11-metrowej metalowej drabiny z 35 szczeblami, która stała się jednym z symboli Gór Opawskich. I teraz najlepsze. Gwarkowa Perć nazywana jest „żelazną drogą” i bywa określana jako jedyne miejsce w polskich Sudetach, które można podciągnąć pod kategorię via ferraty. Także słuchajcie.

    Jest via ferrata w Sudetach. Bez kitu.

    11-metrowa drabina na Gwarkowej Perci

    No dobra, nie szykujcie jeszcze lonży i kasku jak na Dolomity, bo główną atrakcją jest tutaj właśnie ta drabina. Ale trzeba przyznać, że robi robotę. Jest dosyć stroma, szczebelki miejscami lekko śliskie, a gdy spojrzycie w dół, robi się już całkiem ciekawie.

    Technicznie nie jest to jakieś wielkie wyzwanie, ale emocje są gwarantowane. Jeśli nigdy nie chodziliście po bardziej eksponowanych trasach, można potraktować Gwarkową Perć jako mały test przed trochę poważniejszymi górkami. Zobaczycie, jak reagujecie na wysokość, drabiny i większą ekspozycję, a przy okazji będziecie mieć sporo frajdy. My mieliśmy.

    Po Gwarkowej Perci zostały nam już mniej więcej 3 kilometry do samochodu i tym sposobem zamknęliśmy całą pętlę. Cyk – 11,3 km zrobione.

    Skalne ściany Gwarkowej Perci

    Nasza trasa zajęła troszkę więcej niż 4 godziny, a po drodze uzbierało się 662 m podejść. Ale wiecie jak to u nas – przerwa na zdjęcia, filmiki, chipsy, schronisko i papu zrobiły swoje. Jeśli ktoś idzie w trybie SPORT, a mniej „czekaj, jeszcze jedno zdjęcie”, to pewnie spokojnie da się ją pyknąć szybciej. Może nawet w 3 godzinki. Rzucamy rękawicę śmiałkom.

    Czy warto? Zdecydowanie. Biskupia Kopa sama w sobie może nie jest najbardziej spektakularnym szczytem Korony Gór Polski, ale ta pętla naprawdę fajnie się broni. Jest trochę podejścia, dużo lasu, fajna wieża widokowa, a Gwarkowa Perć, która dorzuca dokładnie tyle emocji, żeby zwykłe „idziemy zdobyć kolejną górkę” zamieniło się w naprawdę fajny dzień na szlaku.