Masyw Śnieżnika to najwyższe pasmo górskie w polskiej części Sudetów Wschodnich. Wybraliśmy się tam na jednodniową wyprawę, która okazała się jednym z naszych lepszych pomysłów. Punkt startu? Międzygórze – totalnie urocza wioska, którą chyba każdy powinien zobaczyć na własne oczy.

Międzygórze – od razu się zakochaliśmy
Jak weszliśmy do Międzygórza, od razu się zakochaliśmy – domki wyglądają jak z alpejskich pocztówek, a do tego klimat jak z filmu. Zatrzymaliśmy się tam na dobre 2 godziny, robiąc setki zdjęć i łapiąc vibe. Dzięki temu wejście na Śnieżnik wisiało na włosku – było już trochę późno.


Wejście na zachód słońca
W końcu postanowiliśmy: wchodzimy na zachód słońca. I to był strzał w dziesiątkę! Z mapą i czerwonym szlakiem ruszyliśmy na podbój masywu. Trasa była bardzo przyjemna, bez większych przewyższeń, więc spokojnie nadaje się dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z górami, a także dla rodzin z dzieciakami.
Na szczycie czekała na nas niespodzianka – wieża widokowa w kształcie blendera! Albo jak niektórzy mówią – kawiarki. Trochę śmiechu, ale wdrapaliśmy się na górę i czekaliśmy na spektakl na niebie.


I się doczekaliśmy – zachód słońca nad morzem chmur to był totalny sztos. Kilka chwil tam, kilka zdjęć i już wiedzieliśmy, że było warto.

Potem trzeba było zejść – zapadła ciemność, wyciągnęliśmy czołówki i po około 1,5 godziny byliśmy z powrotem przy samochodzie.
Podsumowując: podejście od Międzygórza to strzał w dziesiątkę, jeśli chcecie zobaczyć piękne widoki, nieco alpejski klimat i mieć szansę na zachód słońca nad chmurami bez mega wysiłku. Polecamy serdecznie i już planujemy kolejne wypady!